Sungrow, największy na świecie producent falowników i jeden z czołowych dostawców magazynów energii, zaczyna kupować ogniwa bateryjne od koreańskiego Samsung SDI. Według źródeł zbliżonych do sprawy, cytowanych przez ESS News, głównym celem porozumienia jest utrzymanie zdolności firmy do dostarczania systemów magazynowania energii na rynek amerykański – rynek, który po sierpniowym rozporządzeniu administracji Trumpa (Executive Order 14420, o którym pisaliśmy wcześniej) staje się coraz trudniej dostępny dla komponentów powiązanych z Chinami.
Od rywalizacji do zależności
Ani Sungrow, ani Samsung SDI oficjalnie nie potwierdziły warunków współpracy – wolumenu zamówienia, wartości kontraktu ani harmonogramu dostaw. Doniesienia południowokoreańskiego serwisu branżowego The Elec, na które powołuje się ESS News, mówią o trzyletniej umowie z rocznymi dostawami rzędu kilku gigawatogodzin i wartości liczonej w bilionach koreańskich wonów. Źródło zbliżone do sprawy potwierdziło redakcji, że stroną porozumienia jest Sungrow, a zakupione ogniwa litowo-żelazowo-fosforanowe (LFP) trafią do własnych systemów magazynowania energii chińskiej spółki.
To nie pierwsza wspólna historia obu firm. W 2016 roku Sungrow i Samsung SDI uruchomiły w chińskim Hefei wspólne przedsiębiorstwo produkujące kompletne systemy magazynowania energii. Tym razem role są jednak inne: to Sungrow, dotychczas samodzielny gracz na rynku globalnym, szuka dostępu do ogniw produkowanych poza Chinami, by nie stracić możliwości sprzedaży na jednym z największych rynków magazynowania energii na świecie.
Fabryka w Indianie w centrum przetasowań
Nie jest jeszcze potwierdzone, czy Samsung SDI będzie dostarczać Sungrow z zakładów zlokalizowanych w USA, ale koreańska spółka intensywnie rozbudowuje właśnie taką produkcję na miejscu. StarPlus Energy – wspólne przedsięwzięcie Samsung SDI i Stellantis w Kokomo w stanie Indiana – stopniowo przestawia część linii produkcyjnych z ogniw do aut elektrycznych na baterie do magazynów energii. Produkcja seryjna ogniw LFP ma ruszyć tam w czwartym kwartale 2026 roku, równolegle z dotychczasową produkcją ogniw wysokoniklowych NCA.
By zabezpieczyć łańcuch dostaw materiałów katodowych do tej produkcji, Samsung SDI podpisało w marcu trzyletnią umowę z koreańskim producentem L&F na dostawę materiałów katodowych LFP o wartości 1,6 biliona wonów (około 1,1 mld dolarów), z opcją przedłużenia o kolejne trzy lata. Firma otwarcie komunikowała, że celem jest zbudowanie łańcucha dostaw niezależnego od Chin i wzmocnienie pozycji konkurencyjnej na północnoamerykańskim rynku magazynowania energii. Samsung SDI podpisało też odrębną, wartą ponad 2 biliony wonów umowę z nienazwanym amerykańskim klientem na dostawę ogniw LFP od 2027 roku – nie ma potwierdzenia, czy to ten sam kontrahent co w przypadku Sungrow, czy inny podmiot.
W sierpniu Samsung SDI poszło jeszcze dalej, przejmując od General Motors udziały w oddzielnym zakładzie w New Carlisle w tym samym stanie Indiana – dotąd pustej hali o docelowej mocy produkcyjnej 27 GWh, wcześniej wspólnym przedsięwzięciu GM i Samsung SDI wartym 3,5 mld dolarów. Zakład ma zostać przekształcony w należącą w pełni do Samsung SDI fabrykę ogniw LFP do magazynów energii.
Ten sam wzorzec, inny producent
Historia Samsung SDI w Indianie przypomina to, co pisaliśmy wcześniej o LG Energy Solution i jego fabryce w Lansing w Michigan – tam także amerykański zakład, budowany pierwotnie z myślą o autach elektrycznych dla jednego producenta, po zmianie planów zaczął produkować równolegle ogniwa do pojazdów i do magazynów energii. Zarówno LG, jak i Samsung SDI mają w tle podobną historię: fabryki projektowane pod malejący popyt na baterie do aut elektrycznych w USA zyskują drugie życie jako zakłady produkujące ogniwa do gwałtownie rosnącego rynku magazynowania energii, napędzanego w dużej mierze zapotrzebowaniem centrów danych.
Różnica polega na tym, że w przypadku Sungrow i Samsung SDI mechanizm działa jeszcze bardziej bezpośrednio: to nie amerykański producent szuka dodatkowego zastosowania dla swoich linii produkcyjnych, lecz chiński dostawca aktywnie poszukuje niechińskiego źródła ogniw, żeby móc w ogóle dalej sprzedawać swoje systemy na rynku USA.
Znaczenie dla rynków w Europie
Ten sam mechanizm może w najbliższych latach dotyczyć chińskich dostawców działających na rynku europejskim, choć na razie żadne europejskie regulacje nie idą tak daleko jak amerykański Executive Order 14420. Warto jednak obserwować, czy firmy takie jak Sungrow, CATL czy inne chińskie marki obecne w polskich projektach magazynowania energii zaczną budować podobne, równoległe łańcuchy dostaw z producentami spoza Chin – czy to w odpowiedzi na przyszłe regulacje unijne, czy jako zabezpieczenie przed dalszą eskalacją napięć handlowych między Waszyngtonem a Pekinem, które i tak wpływają na globalną dostępność i ceny komponentów wykorzystywanych w projektach realizowanych także w Polsce.