Trwający od połowy 2025 roku spór o kształt nowego rozporządzenia w sprawie warunków technicznych dla budynków wchodzi w decydującą fazę. Pięć organizacji branżowych oraz reprezentacja samorządów ostrzega, że projektowane przepisy przeciwpożarowe i lokalizacyjne dla magazynów energii – mimo kolejnych łagodzeń – wciąż opierają się na progach pojemnościowych bez wystarczającego uzasadnienia technicznego. Rozporządzenie ma wejść w życie 20 września 2026 roku.
Pierwsze w historii przepisy budowlane dedykowane magazynom energii
Projekt dotyczy nowego rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie – dokumentu, który zastąpi przepisy obowiązujące od 2002 roku. Po raz pierwszy w polskim prawie budowlanym znajdą się w nim odrębne regulacje dotyczące instalacji fotowoltaicznych oraz akumulatorowych magazynów energii.
Pierwsza wersja projektu z 2025 roku zawierała zapisy, które w praktyce uniemożliwiały montaż magazynów energii w lokalach mieszkalnych budynków wielorodzinnych oraz na balkonach i tarasach. Kolejne wersje – z maja i lipca 2026 roku – złagodziły część rozwiązań. W wersji z 10 lipca dopuszczono montaż niewielkich magazynów, do 11 kWh pojemności i 3,7 kW mocy, w mieszkaniach i na balkonach budynków wielorodzinnych.
Progi pojemnościowe zamiast oceny ryzyka
Zgodnie z aktualnym projektem, szczegółowym wymogom lokalizacyjnym i przeciwpożarowym mają podlegać magazyny energii już od 2 kWh pojemności. Wśród najdalej idących zapisów znalazły się m.in. zakaz instalowania magazynów w pomieszczeniach przeznaczonych na stały pobyt ludzi, obowiązek wydzielania odrębnych pomieszczeń ogniowych dla większych instalacji, wymóg systemów detekcji pożaru i szkodliwych substancji, limit 600 kWh łącznej pojemności na jedną strefę pożarową w obiektach komercyjnych, nakaz lokalizowania magazynów powyżej 300 kWh wyłącznie na parterze z dostępem z zewnątrz oraz całkowity zakaz sytuowania magazynów w piwnicach.
Branża nie kwestionuje samej potrzeby regulacji – wskazuje, że w Polsce działa już ponad 100 tysięcy przydomowych instalacji, a segment magazynów dla firm i przemysłu rośnie bez jasnych ram prawnych. Zastrzeżenia budzi metoda: progi takie jak 11 kWh dla mieszkań, 30 kWh dla domów jednorodzinnych czy 600 kWh dla przemysłu nie uwzględniają różnic w profilu bezpieczeństwa poszczególnych technologii ogniw, w tym odmiennego ryzyka pożarowego baterii LFP i NMC.
Wspólne stanowisko w tej sprawie podpisały: Polska Izba Magazynowania Energii i Elektromobilności, Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME), Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej, Krajowa Izba Klastrów Energii i Odnawialnych Źródeł Energii oraz Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii. Głos zabrała też Federacja Regionalnych Związków Gmin i Powiatów RP, zrzeszająca około tysiąca jednostek samorządu terytorialnego.
Prezes SBFiME Maciej Borowiak postuluje, by regulacje oprzeć na certyfikacji urządzeń i ocenie profilu ryzyka danej technologii, a nie na sztywnych progach pojemnościowych – wzorem rozwiązań stosowanych w innych krajach Unii Europejskiej. Jak ocenił wcześniej:
Polska za moment będzie jedynym krajem w UE z tak restrykcyjnymi przepisami dla magazynów energii.
Branża szacuje, że projektowane wymagania konstrukcyjne i przeciwpożarowe mogą podnieść koszty instalacji magazynów energii o 30–60%, uderzając przede wszystkim w odbiorców indywidualnych oraz małe i średnie firmy.
Stanowisko ministerstwa
Resort broni przyjętego podejścia. W odpowiedzi na interpelację poselską w tej sprawie wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros zapewnił, że przy określaniu wymagań kierowano się m.in. pojemnością nominalną magazynu, jednocześnie zwalniając z części obowiązków technologie uznane za bezpieczniejsze – akumulatory z elektrolitem wodnym oraz baterie przepływowe. Eksperci ministerstwa mieli opierać się na amerykańskiej normie NFPA 855 oraz unijnym rozporządzeniu w sprawie baterii 2023/1542. Jak podkreślił wiceminister:
W ocenie resortu przepisy te nie mają na celu ograniczania rozwoju OZE.
Ich celem ma być zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa użytkownikom budynków.
Ostatni etap prac legislacyjnych
Za przygotowanie rozporządzenia odpowiadało początkowo Ministerstwo Rozwoju i Technologii, a obecnie – w ramach tej samej ścieżki legislacyjnej, pod numerem 29 w wykazie prac legislacyjnych – Minister Finansów i Gospodarki. Do Rządowego Centrum Legislacji wpłynęło już kilka tysięcy uwag zgłoszonych w konsultacjach.
31 lipca 2026 roku RCL poinformowało resort, że ze względu na obszerność dokumentu i napięty harmonogram odstępuje od pełnej komisji prawniczej, ograniczając się do uwag prawnych i redakcyjnych w trybie roboczym. Zasygnalizowano również, że standardowy okres notyfikacji projektu w Komisji Europejskiej może nie zakończyć się przed planowanym wejściem przepisów w życie, w związku z czym zasadne jest wystąpienie o tryb pilny.
Rozporządzenie ma wejść w życie 20 września 2026 roku, jednak dla części przepisów dotyczących magazynów energii przewidziano wydłużone vacatio legis – do 31 grudnia 2026 roku, a dla wybranych zapisów nawet do końca 2029 roku. Inwestycje, dla których przed wejściem nowych przepisów w życie złożono wniosek o pozwolenie na budowę, zgłoszenie lub wniosek o zatwierdzenie projektu budowlanego, będą mogły zostać zrealizowane na dotychczasowych zasadach.
Na dzień publikacji tego artykułu status projektu w Rządowym Centrum Legislacji pozostaje otwarty – rozporządzenie nie zostało podpisane ani ogłoszone w Dzienniku Ustaw, a jego treść może jeszcze ulec zmianie.
Co to oznacza dla rynku
Dopóki rozporządzenie nie zostanie podpisane, projektowane przepisy nie rodzą żadnych bezpośrednich skutków prawnych. Inwestorzy planujący instalacje fotowoltaiczne i magazyny energii – zwłaszcza w budynkach wielorodzinnych oraz obiektach komercyjnych i przemysłowych – powinni jednak już teraz śledzić rozwój sytuacji legislacyjnej. Ostateczny kształt regulacji może wpłynąć na koszty i wykonalność przedsięwzięć znajdujących się w fazie projektowania, a stosunkowo krótki odstęp między planowanym podpisaniem rozporządzenia a jego wejściem w życie dodatkowo ogranicza czas na dostosowanie się do nowych wymagań.