Ad imageAd image

Chiny wyznaczają cel na 2030 rok dla baterii stałego stanu. Sód ma zasilać nie tylko auta, ale i magazyny energii

6 min czytania

Chiny opublikowały 30 września piętnasty plan pięcioletni dla przemysłu bateryjnego, obejmujący lata 2026-2030. Dokument wyznacza pierwszy duży cel ilościowy dla baterii stałego stanu – masową produkcję na większą skalę do końca dekady – a baterie sodowo-jonowe każe rozwijać nie tylko jako napęd do aut, ale też jako technologię magazynowania energii. To kolejny krok w konsekwentnej, państwowej strategii technologicznej, którą Pekin prowadzi niezależnie od tego, jak reaguje na nią reszta świata.

Co dokładnie zakłada piętnasty plan pięcioletni

Dokument, zatytułowany piętnastym planem pięcioletnim rozwoju przemysłu bateryjnego, ogłoszono 14 września, a opublikowano w pełnej formie 30 września 2026 r. Wydało go Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych wspólnie z Narodową Komisją Rozwoju i Reform, Ministerstwem Transportu oraz czterema innymi resortami.

Najważniejsze liczby i cele:

  • baterie stałego stanu mają osiągnąć pierwsze wdrożenie na większą skalę przemysłową do 2030 r.,
  • długowieczne ogniwa litowo-jonowe mają wytrzymywać 15 000 cykli ładowania i rozładowania,
  • czołowi producenci mają osiągnąć poziom defektów liczony w częściach na miliard (ppb),
  • pojazdy elektryczne i hybrydy mają stanowić 70 proc. sprzedaży nowych samochodów osobowych do 2030 r.

Sód nie tylko do aut

W przeciwieństwie do poprzednich dokumentów strategicznych, które traktowały baterie sodowo-jonowe niemal wyłącznie jako technologię dla pojazdów, nowy plan wyraźnie rozszerza ich rolę na magazynowanie energii. Resorty piszą wprost o rozwoju odpornych na mróz, wysokoenergetycznych ogniw trakcyjnych oraz równolegle – ogniw do magazynów energii o długim cyklu życia. Dokument nie podaje jednak konkretnych celów ilościowych dla samego segmentu stacjonarnego magazynowania, co kontrastuje z precyzją liczb wyznaczonych dla motoryzacji.

Zakres zastosowań, jakie wymienia plan, jest zresztą szerszy niż tylko samochody i typowe magazyny sieciowe. Dokument wprost wskazuje statki, lotnictwo, roboty przemysłowe i maszyny budowlane jako kolejne pola zastosowań nowych typów ogniw, a w segmencie magazynowania energii wymienia wytwarzanie i sieci elektroenergetyczne, parki przemysłowe oraz – co akurat nam, obserwującym rynek centrów danych, rzuca się w oczy najbardziej – magazyny energii dla centrów danych. To ten sam segment, w którym tydzień wcześniej Nvidia uruchomiła swój program kwalifikacyjny DSX Ready, nie wpuszczając na listę żadnego chińskiego dostawcy.

Rząd wsparł ten kierunek już wcześniej konkretnym bodźcem finansowym – od września 2026 r. baterie sodowo-jonowe i stałego stanu są zwolnione z podatku akcyzowego do końca 2028 r.

Koszt wciąż jest największą przeszkodą

Skala wyzwania, przed jakim stoi branża, widać w cenach. Ogniwa baterii stałego stanu kosztują dziś od 1,6 do 2,2 juana za Wh, podczas gdy ogniwa LFP – obecny standard rynkowy – kosztują zaledwie 0,39-0,50 juana za Wh. To różnica rzędu trzy do pięciu razy, którą plan ma zniwelować do końca dekady poprzez skalę produkcji, a nie przełom technologiczny jednego dnia.

Harmonogram wdrożeń jest rozłożony w czasie, ale już teraz widać pierwsze konkretne linie produkcyjne. BYD uruchomiło w lutym 2026 r. w Shenzhen pilotażową linię ogniw stałego stanu opartych na elektrolicie siarczkowym, o planowanej zdolności 2 GWh, a Gotion High-tech ukończyło swoją pierwszą eksperymentalną linię o zdolności 0,2 GWh. Producenci samochodów deklarują z kolei własne terminy walidacji: Changan planuje testy w pojazdach w 2026 r. i produkcję seryjną w 2027 r., podobnie Chery, a BYD celuje w demonstracyjne wdrożenie około 2027 r. Firma analityczna EVTank prognozuje, że globalne dostawy baterii stałego stanu sięgną 607,2 GWh do 2030 r., przy rocznym tempie wzrostu przekraczającym 130 proc.

Rynek finansowy zareagował na plan ostrożnie, ale pozytywnie. Analitycy Citi ocenili go jako długoterminowo korzystny dla branży, zastrzegając jednocześnie, że sam dokument raczej nie wywoła krótkoterminowej rewaluacji wycen spółek bateryjnych. Kierunek strategiczny jest więc potwierdzony, ale inwestorzy nie powinni liczyć na natychmiastowy skok kursów CATL czy BYD tylko dlatego, że rząd opublikował dokument programowy.

Plan, który czytamy w kontekście tego, co już się działo

Ten dokument warto zestawić z wątkami, które śledziliśmy od miesięcy. Chiński rynek krajowy magazynów energii po raz pierwszy odnotował w pierwszej połowie roku spadek instalacji, podczas gdy eksport rósł w tempie kilkudziesięciu procent rocznie – teraz dochodzi do tego zamrożenie zatwierdzeń nowych fabryk ogniw, mimo że linie produkcyjne pracują przy obłożeniu powyżej 90 proc. Jednocześnie na rynkach zachodnich chińscy dostawcy trafiają na coraz więcej barier – od amerykańskiego rozporządzenia ograniczającego import chińskiego sprzętu sieciowego, przez listę firm powiązanych z chińską armią, po program kwalifikacyjny Nvidii dla magazynów energii w centrach danych AI, na którym zabrakło miejsca dla jakiegokolwiek chińskiego producenta.

Piętnasty plan pięcioletni pokazuje, że odpowiedzią Pekinu na te przeszkody nie jest spowolnienie, tylko podwojenie stawki na własną technologiczną przewagę – szczególnie w segmentach, gdzie Chiny wciąż nie dominują tak wyraźnie jak w konwencjonalnych ogniwach litowo-jonowych. Czy to wystarczy, by utrzymać pozycję lidera w dekadzie coraz ostrzejszej rywalizacji handlowej, pokaże dopiero to, jak szybko koszty baterii stałego stanu i sodowo-jonowych zejdą z dzisiejszego, wciąż bardzo wysokiego poziomu.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *