Ad imageAd image

Bateria z siarki: cudowny materiał czy ślepy zaułek? (niedzielna ciekawostka)

6 min czytania

Gdy myślimy o rewolucji bateryjnej i wielkoskalowych magazynach energii (BESS), najczęściej padają nazwy takich pierwiastków jak lit, nikiel, kobalt czy mangan. Surowców drogich, rzadkich i geopolitycznie trudnych.

Ale co, gdybyśmy powiedzieli Wam, że przyszłość energetyki może leżeć w… siarce? W technologii Li-S (Litowo-Siarkowej), którą tak mocno forsuje teraz amerykański Lyten (który właśnie przejął fabrykę w Gdańsku).

Dlaczego ten pospolity żółty pierwiastek, kojarzony głównie z zapałkami, jest tak fascynujący dla inżynierów? Odpowiedź kryje się w dwóch słowach: taniość i potęga.

Więcej, lżej i taniej

Siarka jest jednym z najpowszechniejszych i najtańszych surowców na Ziemi – zajmuje 10. miejsce pod względem obfitości w skorupie ziemskiej, a jej cena surowca to zaledwie 0,02 dolara za gram, co czyni ją dramatycznie tańszą od niklu czy kobaltu. Jest produkowana masowo jako produkt uboczny przemysłu naftowego i gazowego. W przeciwieństwie do niklu czy kobaltu, nie trzeba o nią toczyć wojen handlowych z Chinami.

Ale siarka to nie tylko oszczędność. Teoretycznie ogniwa Li-S mogą mieć gęstość energii nawet 2600 Wh/kg – to 10 razy więcej niż dzisiejsze baterie litowo-jonowe. Oznacza to, że przy tej samej wadze, bateria z siarki może zgromadzić znacznie więcej energii. To marzenie dla BESS.

Co więcej, ogniwa Li-S nie wymagają kobaltu, niklu, manganu ani grafitu – eliminuje to zależność od geopolitycznie napiętych łańcuchów dostaw surowców krytycznych. Studia wykazują też, że ich produkcja generuje o 31% mniej emisji gazów cieplarnianych w porównaniu do tradycyjnych baterii litowo-jonowych.

To dlaczego jeszcze nie jeździmy na siarce?

Brzmi jak bajka? Oczywiście, w bateryjnym świecie nic nie jest proste. Ogniwa Li-S mają kilka kluczowych wad:

  • „Efekt wahadłowy” (polysulfide shuttle): Podczas ładowania powstają rozpuszczalne polisiarczki litu, które migrują między elektrodami, powodując samorozładowanie, niską wydajność i szybką utratę pojemności.
  • Niska przewodność: Siarka jest praktycznie izolatorem, co utrudnia przepływ prądu.
  • Ogromna ekspansja objętości: Podczas pracy siarka zwiększa swoją objętość nawet o 80%, co uszkadza strukturę elektrody.
  • Dendryty litu: Na anodzie litowej rosną igiełkowate struktury (dendryty), które mogą przebić separator i spowodować zwarcie, a w konsekwencji pożar.

W praktyce oznacza to, że ogniwa Li-S oferują na razie znacznie niższą żywotność niż dojrzałe technologie. Najlepsze prototypy osiągają ok. 800 cykli z zachowaniem 82% pojemności, podczas gdy LFP spokojnie przekracza 6000 cykli.

Świat nie śpi: Chiny, Japonia i USA inwestują miliardy

Mimo wyzwań, wyścig o komercjalizację Li-S trwa na całym świecie.

Chiny idą jak burza. Chińskie ośrodki badawcze, takie jak Uniwersytet Tsinghua, regularnie donoszą o kolejnych przełomach, testując specjalne mediatory chemiczne, które stabilizują reakcje siarki i pozwalają osiągać gęstość grubo powyżej 500 Wh/kg przy zachowaniu setek cykli. To ponad dwukrotnie więcej niż dzisiejsze baterie w EV (które rzadko przekraczają 300 Wh/kg).

W marcu 2026 r. Korea Południowa (High‑K) i Samsung SDI również ogłosiły postępy, celując w zastosowania w urban air mobility (UAM) i dronach. Japonia z kolei ogłosiła plan inwestycji ponad 24 mld USD w rozwój konkurencyjnej bazy produkcyjnej baterii, w tym technologii Li-S.

Warto przypomnieć, że gigant motoryzacyjny Stellantis zainwestował w technologię Li-S od Lytena już kilka lat temu, licząc na drastyczną redukcję kosztów i wagi akumulatorów. Podobne prace rozwojowe prowadzi również amerykański startup Zeta Energy.

Lyten w Gdańsku – amerykańska wizja polskiego hubu bateryjnego

Amerykański Lyten przejął upadły zakład Northvolta w Gdańsku i już produkuje 6 GWh magazynów energii rocznie (z możliwością podwojenia do 12 GWh). Władze spółki nie kryją, że ich ostatecznym celem jest przestawienie produkcji na ogniwa litowo-siarkowe (Li-S).

Lyten planuje studium wykonalności dla produkcji Li-S w Polsce, które ma zakończyć się pod koniec 2026 roku. Firma dąży do zbudowania lokalnego łańcucha dostaw uniezależnionego od Chin, a jej technologia Li-S może być tańsza, lżejsza i mniej zależna od surowców krytycznych.

Lyten inwestuje też w Szwecji (Skellefteå), gdzie planuje uruchomić produkcję ogniw NMC w drugiej połowie 2026 roku, które będą zasilać fabrykę BESS w Gdańsku. Strategia jest elastyczna – te same linie produkcyjne mogą z czasem zostać przestawione na Li-S, gdy technologia dojrzeje.

Lyten łączy produkcję baterii z centrami danych AI (w Szwecji współpracuje w tym zakresie z firmą EdgeConneX, budując kampus o mocy 1 GW), co zapewnia dodatkowe finansowanie i wykorzystuje magazyny energii do stabilizacji sieci dla wymagających odbiorców. W Gdańsku podobny model ma być wdrożony po zakończeniu studium wykonalności.

Czy siarka stanie się „zapałką”, która podpali rewolucję?

Bateria z siarki to fascynujący kierunek strategiczny, który może uniezależnić Europę w kluczowym sektorze magazynowania energii. Dzięki swoim zaletom – wysokiej gęstości energii, niskim kosztom i niezależności od geopolitycznie napiętych łańcuchów dostaw – technologia Li-S ma potencjał, by zrewolucjonizować rynek BESS, elektromobilność i lotnictwo.

Ogromne inwestycje Chin, Japonii, USA oraz przejęcie gdańskiej fabryki przez Lyten pokazują, że technologia ta wychodzi z fazy „ciekawostki laboratoryjnej” i wkracza w fazę przemysłową.

Czy siarka stanie się „zapałką”, która podpali rewolucję energetyczną, czy pozostanie tylko ciekawostką? Odpowiedź poznamy w najbliższych latach. Udanej niedzieli!


Artykuł powstał na podstawie doniesień z Nature, China MCC, Reuters, Fastmarkets, WNP.pl i innych źródeł branżowych z maja 2026 roku.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *