Ad imageAd image

Magazyny energii doczekały się definicji w prawie budowlanym. Ale strefa 30-300 kWh wciąż uwiera prosumentów

6 min czytania

Od 20 września magazyny energii mają wreszcie własne miejsce w polskim prawie budowlanym – to data, od której obowiązuje formalna definicja tego typu instalacji, wprowadzona nowelizacją podpisaną przez prezydenta jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Razem z definicją w życie weszły też jasne progi kapacytywne, od których zależy, czy budowę magazynu trzeba zgłosić, czy wręcz uzyskać pozwolenie na budowę. Sam fakt uregulowania branża chwali, ale to, co zostało pomiędzy wierszami tej ustawy, wciąż budzi zastrzeżenia – a Niemcy w tym samym czasie poszli w zupełnie przeciwnym kierunku.

Co dokładnie się zmieniło

Ustawa z 4 grudnia 2025 r. o zmianie ustawy Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw, podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego 18 grudnia 2025 r., weszła w życie 7 stycznia 2026 r. Sama formalna definicja magazynu energii elektrycznej dostała jednak wydłużone vacatio legis i zaczęła obowiązywać dopiero teraz, 20 września 2026 r.

Nowe przepisy dzielą instalacje na cztery progi kapacytywne. Dla magazynów montowanych w budynkach:

  • do 30 kWh – brak jakichkolwiek formalności,
  • 30-300 kWh – zgłoszenie budowy, dokumentacja techniczna i uzgodnienia przeciwpożarowe,
  • powyżej 300 kWh – pełne pozwolenie na budowę.

Dla instalacji wolnostojących progi są nieco inne:

  • do 30 kWh – brak formalności,
  • 30-300 kWh – zgłoszenie budowy wraz z projektem zagospodarowania terenu i uzgodnieniami przeciwpożarowymi,
  • 300-2000 kWh – zgłoszenie oraz dodatkowe zawiadomienie straży pożarnej,
  • powyżej 2000 kWh – pozwolenie na budowę.

Skąd te liczby i dlaczego strefa środkowa wciąż boli

Warto wiedzieć, jak wyglądał ten przepis, zanim trafił do ustawy. Pierwotna propozycja resortu przedstawiona w 2025 r. zakładała pozwolenie na budowę już dla magazynów powyżej 20 kWh – czyli praktycznie każdej instalacji przydomowej większej niż najmniejsze systemy startowe. Po sprzeciwie branży w lipcu 2025 r. progi podniesiono do obecnych 300 kWh (budynki) i 2000 kWh (instalacje wolnostojące), co dla dużych, komercyjnych projektów było realną ulgą.

Problem w tym, że strefa 30-300 kWh – czyli właśnie ta, w którą wpada zdecydowana większość instalacji prosumenckich i małych firm – nadal wymaga zgłoszenia z pełną dokumentacją projektową i uzgodnieniem z rzeczoznawcą do spraw ochrony przeciwpożarowej. To dodatkowe tygodnie i realne koszty dla inwestorów, którzy wcale nie budują wielkoskalowego BESS, tylko chcą powiększyć domowy magazyn o kilkanaście kWh. Sam próg 30 kWh bywa zresztą określany jako oderwany od realiów sprzedaży – moduły kupowane w krotnościach po kilkanaście kWh nierzadko dają w sumie system o pojemności nieco ponad 32 kWh, czyli tuż nad granicą zwolnienia z formalności.

Niemcy przyspieszają, Polska wciąż dogania

W tym samym czasie, gdy w Polsce trwały spory o wysokość progów, niemiecki Bundestag przyjął zmianę przepisów budowlanych, która uznaje magazyny energii za inwestycje uprzywilejowane na terenach niezurbanizowanych. W praktyce oznacza to szybszą ścieżkę administracyjną, bez konieczności przebijania się przez lokalne plany zagospodarowania i długotrwałe uzgodnienia, oraz zniesienie wymogu, zgodnie z którym uprzywilejowany status przysługiwał wyłącznie magazynom ładowanym prądem z sieci – dziś korzystają z niego też systemy hybrydowe, łączące magazyn z instalacją fotowoltaiczną. Niemiecka branża magazynowania energii określiła tę zmianę jako usunięcie jednego z największych hamulców transformacji energetycznej.

Polska formalna definicja magazynu energii w Prawie budowlanym to krok, którego branża domagała się od lat, i sam fakt jej wprowadzenia trudno nazwać błędem. Ale kontrast z tym co dzieje się po drugiej stronie Odry pokazuje wyraźnie, że uregulowanie tematu na papierze to nie to samo co realne ułatwienie inwestowania – a to drugie wciąż jest w Polsce bardziej obietnicą niż faktem, zwłaszcza dla mniejszych prosumenckich instalacji.

Regulacja dogania rynek, który rósł bez niej od lat

Nowe przepisy wchodzą w życie w momencie gdy rynek domowych magazynów energii w Polsce rośnie w tempie, które jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. w polskich domach działało już ponad 128 tysięcy magazynów energii – to siedmiokrotny wzrost w niespełna dwa lata, licząc od około 18 tysięcy urządzeń w połowie 2024 r. Resort klimatu deklaruje, że do końca 2027 r. liczba ta ma sięgnąć 200 tysięcy, między innymi dzięki nowemu programowi dofinansowań z Funduszu Modernizacyjnego, wartemu 1 mld zł, z dopłatą do 19 tys. zł na jedno urządzenie, który ma wystartować jeszcze we wrześniu.

Polskie Stowarzyszenie Magazynowania Energii (PSME) ocenia samo uregulowanie magazynów w Prawie budowlanym pozytywnie, nazywając to sukcesem branży, ale zastrzega, że dopiero praktyka pokaże, jak nowe przepisy sprawdzą się w codziennym stosowaniu przez inwestorów, projektantów i straż pożarną. To zastrzeżenie wydaje się trafne – definicja w ustawie to dopiero początek, a nie koniec dyskusji o tym, jak formalnie traktować magazyn energii w kraju, który wciąż goni rosnący rynek przepisami pisanymi z opóźnieniem.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *